O nienawiści i miłości, o zdradzie i wierności, o oddaniu i pasji. Jednym słowem o futbolu i gliwickim Piaście.
poniedziałek, 14 listopada 2011

W sobotę gliwicki Piast po raz drugi rozegrał spotkanie na nowym stadionie. Mecz Piasta z Arką Gdynia został zaliczony w poczet spektakli, które mieli okazję zaszczycić sławy polskiego groundhoppingu.

Co mi się podobało:

-Ambicja i walka piłkarzy Piasta. Co prawda gra w defensywie pozostawia jeszcze wiele do życzenia, ale ofensywa funkcjonuje już całkiem dobrze. Jakby jeszcze trochę poprawić skuteczności to już mamy przysłowiową „Barcelonę z Gliwic”. Ostatnie 10min spotkania to ponowne obleganie bramki przeciwnika i tylko centymetry powstrzymały przejezdnych od zostawienia kompletu punktów na Śląsku.

-Emocje. Dwa tysiące w młynie, czerwona kartka dla Arki, cztery bramki, dwa słupki i trzy niewykorzystane setki po stronie Piasta. Zabrakło tylko zwycięskiej bramki w doliczonym czasie gry.

-Doping. Lepszy niż w spotkaniu z Wisłą Płock. Towarzystwo już się powoli wymieszało, przetasowało i wiadomo w których sektorach drzemie największy potencjał. Sektor rodzinny po raz kolejny dawał radę. Długo zachęcać do wspólnego śpiewu nie trzeba również sektorów M i N (tych położonych na trybunie wschodniej). Momentami cały stadion śpiewał oprócz pewnej małej grupki ulokowanej w górnym narożniku młyna. :)

-Nowe flagi. Na meczu swoje płótna zaprezentowały ekipy z „Obrońców Pokoju” i „Szobiszowic”. Tydzień wcześniej pojawiły się: fana zgododowa: „BATE&PIAST” oraz „Dynastia Piastów”.

-Kibice gości. Jako pierwsi na „Tesco Arena” pojawili się fani Arki wspierani przez Cracovię, Polonię Bytom i Zagłębie Lubin. Ogólnie w dziale rybnym mroziło się około 250 śledzi.

Co mi się nie podobało:

-Brak zegara. To robi się już powoli wkurzające widząc ciągle aktualną godzinę co bez problemu można sprawdzić na zegarku lub na komórce. Bardziej by się przydała informacja ile minut zostało do końca spotkania. Można też pomyśleć o wyświetlaniu składu obu zespołów w czasie spotkania.

-Wielki brat. Pod koniec spotkania piłka wylądowała w sektorze rodzinnym. Jak wiadomo jest to bardzo cenna pamiątka co nie uszło uwadze jednego z fana. Po meczu spiker poprosił o oddanie piłki, ponieważ „nie będziemy jej szukać po całych Gliwicach”. Niestety kibic się nie posłuchał, więc pan spiker wyjechał mu po nazwisku. Niestety nie wiem czy Pan Marcin piłkę oddał. Wielki brat patrzy i wie.

Co mnie rozbawiło:

-Delegat. Wiadomo, że ci Panowie strasznie się nudzą. Tym razem przyczepili się do flag. Na szczęśnie wszystkie przeszły o dziwo weryfikacje. W jednej sytuacji flaga nie została do końca zweryfikowana i trzeba było ją jeszcze raz rozwijać, na co jeden z kibiców powiedział pogardliwie do delegata, gdy próbował odczytać co jest na niej wyszyte: „No fajny napis, nie? Taki żółty.”

niedziela, 06 listopada 2011

Wreszcie. Po ponad trzy letniej banicji w Wodzisławiu wróciliśmy na stare-nowe śmieci. Pierwszym spotkaniem w Gliwicach okazał się pojedynek z Wisłą Płock.

Co mi się podobało:

-Widowisko. Co prawda dużo o nim nie jestem w stanie powiedzieć. Mecz jako tako oglądałem gdzieś od 80. minuty, ale to co najważniejsze zdołałem dostrzec. Kto byłby w stanie wymyślić lepszy scenariusz na otwarcie nowego stadionu? Do 89. minuty przegrywać 0:1 i wtedy właśnie bramkę strzela jedyny wychowanek Piasta na boisku, a zarazem jego kapitan Tomek Podgórski. Co prawda piłka odbiła się jeszcze od Ariela Jakubowskiego, ale mniejsza o to. Chwilę później sędzia dolicza 5 minut i w ostatniej doliczonej gola na wagę trzech punktów strzela Adrian Klepczyński. Na trybunach euforia.

-Akustyka. Bezsprzecznie najlepsza ze stadionów na których miałem okazję gościć. Doping się niesie i niesie. Momentami do wspólnego zagrzewania do boju i rytmicznego podskakiwania dołączał się cały stadion.

-Sektor rodzinny. Jako pierwszy podłączał się do wszystkich przyśpiewek. Jakoś specjalnie nie trzeba było maluchów zapraszać do zdzierania gardeł. Natomiast widok rytmicznie skaczących dzieciaków przy „Kto nie skacze, ten z Górnika” – bezcenny. Przyszłość należy do nas.

-Oprawa. Docelowa oprawa zostanie dopiero zaprezentowana, gdy dojdzie do porozumienia pomiędzy Urzędem Miasta i a Stowarzyszeniem Kibiców. „OKRZEI 20 – NOWY STADION, STARE ZASADY”.

-Komentarze kibiców zza miedzy: „Stadion brzydki”, „przypomina Auchana”, „Tesco Arena”, „tylko 10 tysięcy widzów, a na Górnika chodziło ponad 20”, „GKS Tesco Gliwice” „oprawa żenada” i wiele innych. Czuć w ich głosach zazdrość i to o wiele lepiej smakuje niż zwycięstwo. Tylko przypomnę frekwencję z ostatniego domowego meczu naszych sąsiadów z Jagiellonią: 2 568 widzów.

Co mi się nie podobało:

-Nie wszystko działało jak należy. Niektóre z bramek wejściowych zostały błędnie skonfigurowane. Na Młyn działa jedynie co druga. Co prawda chwilowo udało się uruchomić jedna dodatkową, ale zdołało wejść tylko pięciu kibiców. Trzeba to poprawić.

-Brak kibiców gości. Policja nie wyraziła zgody na przyjazd Wisły i w następnym spotkaniu na wizytę w Gliwicach fanów Arki. Może w tym roku uda się zawitać tylko Polonii Bytom.

-Brak knajpy chuligańskiej na trasie do stadionu. Ci co znają dk 78 na odcinku Gliwice-Rybnik dokładnie wiedzą o co mi chodzi. J

 

Ps. O stadionie można poczytać TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ, a wrażenia z meczu z loży prasowej TUTAJ.

sobota, 27 sierpnia 2011

Fot. zpilkaunogi.blox.pl

Dzisiaj udałem się do Ornontowic na spotkanie IV ligi pomiędzy miejscowym Gwarkiem i Polonią Marklowice, a co ważniejsze w końcu zmotywowałem się, żeby coś naskrobać.

Co mi się podobało:

- Kryta trybuna pod której dachem może znaleźć schronienie 180 widzów. Na szczęście nie padało, ale żar lał się z nieba. Konstrukcja dachu przypomina tą ze stadionu przy ul. Olimpijskiej w Bytomiu.

Fot. zpilkaunogi.blox.pl

- Zegar. Początkowo doszukiwałem tablicy na której pokazywany jest wynik, ale niestety takowej nie znalazłem. Nagle przyszło olśnienie. Jest za to zegar. Znajdował się po drugiej stronie ulicy na budynku Urzędu Gminy. O 12.00 z gmachu został odegrany miejscowy hymn/hejnał/jakaś melodia.

- Spiker. Gdy usłyszałem miejscowego od razu na twarzy pojawił się rogal. Spiker mówił gwarą śląską, a w zasadzie godoł po ślůnsku.

- Graffiti na murze: „A nam się marzy, grać w Ornontowicach na plaży".

- Pierwsza bramka dla gospodarzy. Damian Mucha, który jest wychowankiem Piasta, uderzył futbolówkę z 25 metrów tak mocno, że przyjezdny bramkarz był bez szans.

Co mi się nie podobało:

- Godzina rozpoczęcia spotkania tj. 11.00. Nie lepiej było grać od 17.00 gdy jest trochę chłodniej, a nie w samo południe?



poniedziałek, 25 lipca 2011

Co prawda liga już wystartowała, ale nic nie szkodzi. Postanowiłem zadać sobie 50 pytań i od razu na nie odpowiedzieć. Będzie o Maciejaku, niezawodnym trenejro, działaczach, nowym estadio, a przede wszystkim o lidze. Jeżeli ktoś chce to może swoje odpowiedzi zamieścić w komentarzach, a po sezonie skonfrontujemy odpowiedzi z tym co się wydarzyło na boisku.

  1. Czy Piast będzie liczyć się w walce o awans? Nie.
  2. Czy Piast utrzyma się w lidze? Tak.
  3. Które miejsce zajmie? Dziewiąte.
  4. Czy wyprzedzi go Nieciecza? Tak
  5. Czy wyprzedzą go Ząbki? Nie, będą miały gorszy bilans bramkowy.
  6. Czy Piast zdobędzie jakiś punkt w pierwszych trzech meczach? Nie.
  7. Kiedy pierwszy raz zapunktuje? W 4 kolejce z Pogonią Szczecin.
  8. Kiedy odniesie pierwsze zwycięstwo? W 9 kolejce z Olimpią Elbląg.
  9. Ile spotkań wygra na wyjeździe? Trzy.
  10. Kto strzeli pierwsza bramkę dla Piasta? Samobój.
  11. Kto strzeli najwięcej bramek? Tomasz Podgórski.
  12. Kto zaliczy najwięcej asyst? Tomasz Bzdęga.
  13. Kto strzeli więcej bramek: Adrian Świątek czy Pavel Vrana? Pavel Vrana.
  14. Czy Piast będzie miał problemy z „napaścią”? Tak.
  15. Kto będzie najlepszym zawodnikiem Piasta? Mateusz Matras.
  16. Kto dostanie najwięcej żółtych kartek? Mariusz Zganiacz.
  17. Ilu wychowanków wystąpi w lidze? Dwóch: Podgórski i Sopel.
  18. Czy Jakub Szmatuła będzie bronić przez cały sezon? Tak.
  19. Czy Roman Maciejak będzie uderzał z przewrotki? Tak, ale w rezerwach.
  20. Czy kibice będą żałować odejścia Jakuba Smektały? Nie.
  21. Kto zawali najwięcej bramek? Marcin Brosz.
  22. Czy kibice będą skandować nazwisko trenera Brosza? Tak.
  23. Czy będzie to miłe? Nie.
  24. Czy Piast zwolni Marcina Brosza? Nie.
  25. Czy Marcin Brosz podda się do dymisji? Nie, bo to nie w jego stylu.
  26. Czy Marcin Brosz wystawi dwa razy pod rząd tą samą jedenastkę? Nie.
  27. Czy Brosz na konferencji prasowej będzie mówił o „cennym remisie”? Tak
  28. Czy Brosz będzie wyrzucony na trybuny? Tak.
  29. Czy Dariusz Dudek będzie mieć włosy na żel? Tak.
  30. Czy w zimie Piast się wzmocni czy osłabi? Wzmocni.
  31. Czy Piast strzeli więcej bramek niż w zeszły sezonie? Nie.
  32. Czy Piast straci więcej bramek niż w zeszłym sezonie? Tak.
  33. Czy Piast znajdzie się w pewnym momencie na dole tabeli? Tak.
  34. Czy Piast potraktuje poważnie Puchar Polski? Nie.
  35. W którym meczu odpadnie? W drugim.
  36. Czy miasto będzie ciągle się wtrącało w działania klubu? Tak.
  37. Czy będzie doping na pierwszym meczu w Gliwicach? Tak
  38. Czy będzie na kolejnych? Nie.
  39. Czy stadion chociaż raz się zapełni? Nie.
  40. Jaka będzie frekwencja na pierwszym meczu w Gliwicach? Siedem tysięcy.
  41. Który z piłkarzy dostanie najgłośniejszą owację? Jarosław Kaszowski z Radzionkowem i Paweł Gamla z Polonią.
  42. Czy działacze podziękują Kaszowskiemu i Gamli za lata w Gliwicach? Nie.
  43. Czy zrobią to kibice? Tak.
  44. Czy Jarosław Kaszowski lub Paweł Gamla strzelą bramkę przy ul. Okrzei? Tak, Gamla.
  45. Czy kibice Piasta będą chodzić na mecze jeżeli na stadionie będzie grał Górnik? Nie.
  46. Czy miasto odpowiednio się zabezpieczy w razie gry Górnika? Nie.
  47. Czy Piast dostanie jakieś pieniądze w razie gry Górnika? Nie.
  48. Czy stadion w Gliwicach zostanie zamknięty przez wojewodę? Nie.
  49. Czy Jarosław Kołodziejczyk lubi torty? Nie.
  50. Czy Jarosław Kołodziejczyk przeprowadzi trening lub odprawę dla piłkarzy? Tak, odprawę.
czwartek, 21 lipca 2011

Fot. Prywatne archiwum Ryszarda Kałużyńskiego

Kilka dni temu postanowiłem założyć nowy blog poświęcony tylko Historii Piasta. Zdążyłem już zamieścić kilka wpisów i w następnych tygodniach będę starał wrzucać inne mam nadzieje ciekawe informacje i historie.

Odnośnik do niego znalazł się już po prawej stronie na szpalcie w zakładce moje blogi.

środa, 20 lipca 2011

Fot. zpilkaunogi.blox.pl

Wczoraj udałem się do Krakowa na mecz Ligi Mistrzów ze Skonto Ryga.

Co mi się podobało:

- Stadion. Z zewnątrz nie robi zbyt dużego wrażenia, ale jak się już wejdzie to jest to. Od razu zauważyłem, że jest więcej miejsca między rzędami i krzesełkami niż na stadionie w Poznaniu. Komfort oglądania spotkania też jest większy. Lepsze wrażenie robią również dwie trybuny jednopoziomowe za bramkami. Na minus wyszedł przeciekający dach z którego co chwila spadały krople na zdezorientowanego kibica przede mną. Atmosfera była fajna, ale wiadomo, że nigdy to nie będzie to samo co na swoim stadionie.

- Oglądanie. Bilety zakupiliśmy na trybunę G, która znajduje się za bramką koło sektora gości. Przez większość meczu doping prowadzony był na dwie strony. Obie trybuny stały przez całe spotkanie. Czasami włączała się też trybuna na prostej.

- Gra Meliksona. Co ten piłkarz jeszcze robi w Polskiej lidze? Skąd go Wisła wytrzasnęła? Meliksona na żywo dane mi było już oglądać na meczu w Bytomiu, ale to co robił w Krakowie to jeszcze wyższy poziom. Pokazał dwa zagrania klasy światowej. Pierwsze to podanie crossowe przez całe boisko na drugą stronę prosto na stopę kolegi z drużyny. Drugie to natomiast ruleta robiona w stylu Zidane`a  dzięki której minął naraz trzech zawodników gości.

Fot. zpiłkaunogi.blox.pl

Co mi się nie podobało:

- Pogoda. Przed wyjazdem sprawdziłem prognozę pogody. Serwisy podawały, że w grodzie Kraka może spaść 0,7mm opadów. Ok. W drodze do Krakowa lało jednak niemiłosiernie. Autostradą płynęła rzeka. Nikt nie jechał szybciej niż 70km/h. Na poboczu zatrzymywały się samochody. Na miejscu nie było lepiej: drogi rozkopane, a na ulicy głębokie na 30cm kałuże. Parę samochodów zdążyło zalać silniki i dalej już nie pojechało. Na szczęście po dotarciu pod stadion padać momentalnie przestało.

Fot. zpilkaunogi.blox.pl

Co mnie zaskoczyło:

-Brak słonecznika. Nigdzie nie można było go kupić. Nikt go nie skubał. Na Śląsku nie do pomyślenia.

środa, 13 lipca 2011

Pozmieniał się trochę terminarz 1 ligi i okazało się, że Piast gra siedem na osiem pierwszych meczów na wyjeździe oraz ten jedyny domowy tradycyjnie w Wodzisławiu. Na prośbę zarządu Piasta na zmianę gospodarza zgodziła się Arka i Sandecja. Nie wiadomo jak do tego wszystkie ustosunkuje się Pogoń.

Z jednej strony się cieszę bo więcej meczów obejrzymy na nowym Estadio de Blacha tylko, że te wszystkie spotkania skumulują się na listopad i marzec, gdy pogoda jest albo jej nie ma, ale raczej to drugie.

Rozkład jazdy i podsumowująca konferencja pomeczowa:

1. Wisła P. (w) – „Cenny remis.”

2. Arka (w) – „Mecz mógł się podobać kibicom.”

3. Polonia B. (w) – „Mecz mógł się podobać kibicom.”

4. Pogoń (d) – „Cenny remis.”

5. Warta (w) - „Mecz mógł się podobać kibicom.”

6. Polkowice (w) - „Mecz mógł się podobać kibicom.”

7. Sandecja (w) - „Mecz mógł się podobać kibicom.”

8. Nieciecza (w) - „Mecz mógł się podobać kibicom.”

Jasno z powyższego, hipotetycznego, ale bardzo realnego zestawienia wynika, że po 8. kolejkach na koncie gliwiczan będą dwa oczka i 18. miejsce w tabeli. Jeżeli tak będzie wyglądać tabela tuż przed inauguracją stadionu w Gliwicach, to ilu nowych kibiców skusi się obejrzeć najgorszą drużynę 1 ligi i czy ktoś z zarządu lub kadry trenerskiej straci swoją posadę?

wtorek, 05 lipca 2011

Fot. Michał Chwieduk/Edytor.net

Kapitan, idol, ikona, wielki autorytet i wreszcie legenda. O Jarku Kaszowski można tak długo i w nieskończoność, w końcu mowa o symbolu odrodzonego Piasta Gliwice. Piasta, który wbił mu znienacka nóż w plecy i rzucił na odchodne: „do widzenia”, a może nawet nie: „do widzenia”, ale po prostu: „żegnam”. Potraktowano go jak zwykłego najemnika, który wczoraj przyszedł, a dzisiaj odszedł. Nie jak człowieka, który nigdy nie zmienił klubu, ba człowieka, który nawet poważnie o tym nie pomyślał.

Ten 33-letni dziś zawodnik sześciokrotnie świętował awans ze swoim zespołem do wyższej klasy rozgrywkowej, ale też raz zaznał gorycz spadku. Jest jedynym piłkarzem w Polsce który przemierzył drogę od B-klasy do Ekstraklasy. Przez 7 lat to on wyprowadzał drużynę na boisko jako kapitan, ale przed ostatnim sezonem kapitańska opaska została mu odebrana. To właśnie on w swoje 30-te urodziny rozlewał szampan w Warszawie na stadionie Polonii po awansie do najwyższej ligi, a później kąpał się w fontannie na rynku w Gliwicach.  To on jako pierwszy zawodnik Piasta wszedł na murawę wyprowadzając swoich kolegów w meczu Ekstraklasy przeciwko Cracovii. Było wielu wielkich, którym się to nie udało: Ryszard Kałużyński, Jerzy Apostel czy Ewald Dera. Piłkarzy, którzy niemal całą swoją karierę spędzili w Piaście, a udało się właśnie jemu, chłopakowi z Sośnicy.

Nie ma sensu opisywać wszystkich meczów w których zagrał „Kasza”, wszystkich bramek które strzelił. Na to przyjdzie jeszcze czas. Wystarczy podać tylko, że rozegrał w niebiesko-czerwonych barwach 340 meczów, na które składa się 320 występów ligowych i 20 pucharowych. To jednak nie wszystko, do tej liczby można doliczyć mecze sparingowe i w rezerwach, w których niestety często można było go obserwować przez ostatnie 24 miesiące.

Wracając jeszcze do historycznego pierwszego spotkania w Ekstraklasie, w którym Pana Jarka spotkała bardzo miła niespodzianka jaką sprawili mu gliwiccy ultrasi, którzy wywiesili transparent: „Od B-klasy za Piastem podążałeś i dla nas żywą legendą się stałeś” oraz nad głowami kibiców pojawiła się sektorówka z wizerunkiem „Kaszy”. Ciekawostką jest to, że główny bohater był tak skoncentrowany przed występem, że jej nawet początkowo nie zauważył.

Warto pamiętać Jarka Kaszowskiego jako tego, który po każdym z spotkań zawsze podchodził pod trybuny przy Okrzei, a na meczach wyjazdowych jako ostatni odchodził od sektora gości. Zawsze trzymał stronę kolegów z drużyny tak jak to miało miejsce m. in. w Świnoujściu po słabym występie Michała Chałbińskiego. Kilku kibiców było wyjątkowo złych na jego formę w tym spotkaniu, ale Pan Jarek podszedł, spokojnie wytłumaczył jak wygląda sprawa i uspokoił kibiców. To jest prawdziwy autorytet. Inna sytuacja miała miejsce kilkanaście dni później w Nowym Sączu. „Kasza” przez 90 minut nawet nie powąchał murawy, chodź przez cała drugą połowę się rozgrzewał. Po spotkaniu nie wszyscy zawodnicy podeszli pod sektor kibiców z Gliwic, a Kaszowski spędził tam z 15 minut.

Jarek Kaszowski urodził się 24 maja 1978 roku w Gliwicach. Od małego przejawiał wielka chęć do piłki nożnej. Założył nawet z kolegami drużynę podwórkową, którą następnie zgłosili w lidze środowiskowej Pana Jerzego Wojewódzkiego. Zespół szybko awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej, w której to był jednym z lepszym. To doświadczenie dało Kaszowskiemu przepustkę do Clearexu Chorzów z którym zdobywał mistrzostwa Polski, a następnie co teraz już niewielu pamięta do reprezentacji Polski, w której wystąpił w ponad 20 spotkaniach. Spotkał tam m. in. przyszłego kolegę z drużyny Tomka Szeję.

Kaszowski wraz setka innych zawodników zjawił się na pierwszym treningu Piasta po reaktywacji w 1997r. Miał wtedy 19 lat, ale trener Gontarewicz wyłowił go i wcielił do kadry powstającego zespołu. Pierwszy mecz reaktywowany klub rozegrał w Poniszowicach 16 sierpnia o godzinie 17.00. W środku pola od początku spotkania zagrał Kaszowski, a co więcej tuż przed przerwą w 42 minucie po ładnym strzale umieścił piłkę w siatce gospodarzy na 2:0. Ostatnim spotkaniem w barwach Piasta okazało się spotkanie z Górnikiem Polkowice w Wodzisławiu Śląskim 4 czerwca br. Jarosław Kaszowskim został zmieniony w 22 minucie przez młodego Bartosza Sopla. Ogólnie spotkanie bardzo dziwne, ponieważ przypadło na finał protestu kibiców. Gdyby wtedy ktoś wiedział, że to będzie koniec?

Żeby zobrazować sposób odejścia Kaszowskiego z Piasta, wypada przytoczyć jak żegnana była inna ikona Piasta ponad 20 lat temu. Ryszard Kałużyński wyszedł w pierwszym składzie na mecz z Ślężą Wrocław w 1987r. Został zmieniony po przerwie, a kilkanaście tysięcy gliwiczan zgotowało mu owację na stojącą. Jarkowi Kaszowskiemu za 15 lat wierności klubowym barwą zaproponowano 1500zł brutto miesięcznie.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9